- Nie bój się. - powiedział ktoś uspokajającym głosem. Intruz przejechał wierzchem dłoni po moim policzku. Zadrżałam. Pomyślałam, że to jakiś gwałciciel, albo co...
- Sjelo, nie bój się... - wyszeptał. Sjelo?! Czy on mnie z kimś pomylił?
- Nie pomyliłem cię z nikim. - usłyszałam. Nie rozumiałam tego wszystkiego. Nieznajomy, wydawał mi się... znajomy. Ale nie tak, jak kolega z ławki. Czułam, że jestem połączona z nim wewnętrznie. To było coś głębszego, niż jakaś tam zwykła znajomość. To było... magiczne, ale jednocześnie przerażające.
- Nie jesteś dziś bezpieczna. - powiedział intruz. - Pozwól mi opiekować się tobą. Tylko dziś. Wiem, że zazwyczaj nie dopuszczasz mnie do siebie, ale to będzie tylko ten jeden raz.
Nie rozumiałam o czym on mówi. Byłam kompletnie zdezorientowana, ale czułam, że powinnam mu zaufać.
- Zgoda. - odparłam drżącym głosem.
*****
Obudziłem się na podłodze. Wywnioskowałem, że musiałem oberwać czymś w głowę.
Chwiejnym krokiem wstałem. Za oknem było już ciemno. Księżyc niemrawie oświetlał moje mieszkanie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wszystko było przewrócone do góry nogami. Szukali czegoś. Przekląłem pod nosem i zbiegłem po schodach do piwnicy. Przemierzyłem całą długość korytarza i zajrzałem do mojej skrytki. Odetchnąłem z ulgą, był tam, a więc go nie znaleźli. Ale mogli znaleźć dziewczynę. Cholera, w co ja ją wmieszałem?
Czym prędzej wybiegłem z domu. Biegłem co sił w nogach, nie mogłem pozwolić, by coś się jej stało. Nie z mojej winy, nie wybaczyłbym sobie.
Po pięciu minutach biegu stwierdziłem, że nikogo nie ma w pobliżu i rozwinąłem skrzydła. Po kilku chwilach już byłem w jej domu. Nie mogłem pozwolić, by archaniołowie coś jej zrobili.
Ten system był okrutny - dziewczyna miała umrzeć, tylko dlatego, że była inna. Wyjawiłem jej największy sekret, którego sama nawet nie znała. Przez ten jeden czyn, przez tą moją naiwność mogę stracić ją na zawsze...
*****
Obudził mnie dźwięk budzika. Nie pamiętałam co się wydarzyło w nocy, ale czułam się jakaś inna. Bardziej... bezpieczna. Nie rozumiałam tego, jak zresztą większość rzeczy w ostatnim czasie. Podreptałam do łazienki, by tam się ogarnąć.
W szkole nie było Armena. I dobrze, to jakiś niezrównoważony świr. pomyślałam. Niestety nie mogłam przestać o nim myśleć. Moje myśli krążyły wciąż wokół niego. Myślałam o jego dziwnym zachowaniu, o tym głosie, o dzisiejszej nocy, której nie pamiętałam, a wiedziałam, że coś się stało. I o jego wspaniałym ciele... Chwileczkę... CO?! Jak ja mogę myśleć o nim w taki sposób?! Przecież to typowy chłopak, za którym uganiają się wszystkie laski w szkole, ale nie ja!
Muszę się uspokoić i przestać o nim wreszcie myśleć. pomyślałam, gdy wychodziłam ze szkoły. Moje dzisiejsze zajęcia kończyły się późno, więc gdy wracałam do domu było już ciemno. Przerażało mnie to trochę. Od zawszę bałam się ciemności, bo nigdy nie wiedziałam co kryję się w cieniu.
Skręciłam w jedną z bocznych uliczek, żeby skrócić sobie jakoś drogę. I to był jeden z gorszych pomysłów.
Zza rogu wyskoczył na mnie jakiś facet. Złapał mnie mocno za ramię i przytwierdził mnie do ściany. Próbowałam krzyknąć, ale on zasłonił mi usta ręką. Przejechał palcem po moim policzku.
- Nawet nie wiesz jaka jesteś cenna. - szepnął. Nim się obejrzałam z tylnej kieszeni wyciągnął nóż.
Zaczęłam się wyrywać, ale to na nic. Mój napastnik przejechał ostrzem po moim przedramieniu. Syknęłam z bólu. Nóż musiał być czymś nasączony, bo piekło jak cholera.
Nagle poczułam, że ktoś mnie odepchnął. Znalazłam się na ziemi. Obejrzałam się i zobaczyłam....
Siema! :)
Powróciłam. Od razu, kiedy zobaczyłam pierwszy komentarz zaczęłam pisać. Mimo, żę komentarzy jest i tak mało, to wiem przynajmniej, że ktoś to czyta xd
Jak się podobało? Zadziało się trochę. XD
Rozdziały będą pojawiać się w trochę większych odstępach czasowych i przepraszam za to ;(
+ przepraszam, że rozdział jakiś taki krótki.
Sjela xoxo
Wsapaniały. Już nie wiem o mam napisać
OdpowiedzUsuń