Armen siedział na jakiejś skrzyni. Po chwili odwrócił się do mnie z tym swoim dziwnym uśmiechem.
- Wiedziałem, że przyjdziesz. - powiedział.
- Co to do cholery było?! Ten głos w głowie?! On był twój!! Kim ty kurwa jesteś?! - krzyknęłam.
- Zadajesz strasznie dużo pytań, i do tego takie słownictwo. Ile ty masz właściwie lat? - spytał spokojnie.
- Tyle co ty, idioto! - krzyknęłam. - Jesteśmy w tej samej klasie!!
- Och, wątpię, żebyś miała tyle lat, co ja. - zaśmiał się cicho. Teraz to już nie rozumiałam niczego.
- Kotku, ja mam 1947 lat. - powiedział w końcu. Wybuchłam śmiechem, ale widząc jego poważną minę uspokoiłam się.
- Niby jak?! Kim ty do chuja jesteś?! - wrzasnęłam.
- Przypomnij sobie swoje sny. - wstał i podszedł do mnie - Jestem aniołem. Twoim aniołem, skarbie. - dotknął mojego policzka, a ja odruchowo się cofnęłam.
- W co ty pogrywasz? - warknęłam.
- Ja? W nic. - uśmiechnął się.
- Po co ja tu w ogóle przyszłam. - jęknęłam, odwracając się i kierując do drzwi. Armen złapał mnie za łokieć.
- Ej, przepraszam. Żartowałem tylko. Nie gniewaj się na mnie. - powiedział, przyciągając mnie do siebie tak, że stałam z nim twarzą w twarz. Był ode mnie wyższy, więc musiałam unieść lekko głowę do góry, żeby spojrzeć mu w oczy.
Jego bliskość była dla mnie jakaś taka dziwna. Nie potrafiłam tego zrozumieć. Działał na mnie, jak nikt inny. Spojrzałam na jego usta. Miałam ochotę go pocałować, moje myśli biegły jak szalone, emocje rosnące we mnie mieszały się ze sobą, nie pozwalając mi racjonalnie myśleć. To wszystko przez jego obecność. Minęły zaledwie dwie sekundy, a ja zdążyłam tyle poczuć. Czy to normalne? Z pewnością nie...
- Dobrze, nie ważne. - wybełkotałam, spuszczając głowę. Co się ze mną działo? Czy ten chłopak aż tak zawrócił mi w głowie? Czy on naprawdę żartował? Nic już z tego nie rozumiałam. A ten głos? Może mam jakieś paranoje?
Armen, jako prawdziwy gentlemen odprowadził mnie do domu. Po drodze gadaliśmy o różnych, bezsensownych rzeczach, jednak ja czułam się wciąż nieswojo. Starałam się zachowywać normalnie, jak przy każdym innym chłopku, ale coś mi mówiło, że nie powinnam mu ufać.
- W takim razie do zobaczenia. - powiedziałam cicho, kiedy stanęliśmy pod drzwiami mojego domu.
- Do zobaczenia. - uśmiechnął się tajemniczo i odwrócił się, z zamiarem odejścia. Odprowadziłam go wzrokiem, aż do zakrętu, przy którym zniknął mi z pola widzenia.
***
Wiedziałem, że mnie obserwuje. Podobało mi się to, jednak zmartwiło mnie, że zachowuję się przy mnie dziwnie. Inaczej niż przy innych. Czyżby się mnie bała? Nie mógłbym jej skrzywdzić, ale miała racje. Powinna się mnie obawiać, jest czego. Nie nadaję się na partnera, w żadnym tego słowa sensie.
Jednakże nie potrafiłem wyrzucić jej z pamięci. Jej melodyjnego głosy, nieśmiałego uśmiechu, dużych oczu, nie dało się tak po prostu zapomnieć. Mimo wszystko powinienem to zrobić, beze mnie jest bezpieczna i, co najważniejsze, szczęśliwa. Nie mogę sprawić, żeby mnie polubiła, tym bardziej pokochała. Więc czemu wpieprzam się w jej życie?!
Powolnym krokiem wszedłem do swojego domu. Rolety zasłonięte, bałagan i porozrzucane różne, bliżej mi nie znane rzeczy, to norma. Usiadłem na kanapie i zasłoniłem twarz rękami. W co ja się właściwie wplątałem? W co ja ją wplątałem? Jak mogłem być tak głupi? Myślałem sobie, że co? Że będzie mnie pamiętać? Nagle do mojego mieszkania ktoś zapukał. Nie śpiesząc się, otworzyłem drzwi i od razu upadłem na ziemię....
***
Następnego dnia wstałam wcześniej, niż powinnam. Usiadłam zdezorientowana na łóżku, spojrzałam na zegarek, który wisiał na ścianie. W słabym świetle nie dostrzegałam cyfr, więc wstałam. Zakręciło mi się w głowie, upadłam. Niczego nie widziałam, nie byłam pewna, czy to dlatego, że mam zamknięte oczy, czy dla tego, że było tak ciemno. Nie mogłam się ruszać. Byłam przerażona, próbowałam krzyknąć, ale żadne dźwięki nie wydobywały się z mojego gardła. Nagle ktoś pomógł mi położyć się na łóżku. Ręce mi się trzęsły. Nie wiedziałam co się dzieje. Bałam się....
No i jest drugi. ^^ Jak się podoba? Kto zaatakował Armena? A kto jest u Ariane?
Pisać w ogóle z perspektywy Armena, czy to zły pomysł?
Zachęcam bardzo gorąco do komentowania. Widzę, że blog jest odwiedzany, a komentarzy jak nie ma, tak nie ma.
W następnym rozdziale postaram się więcej wyjaśnić. xd
Sjela xoxo